Powody dla których nie chce Ci się wstać rano do pracy…

admin, 13.07.2010

Codziennie 8 lub więcej godzin spędzasz w pracy, przychodzisz do domu zmęczony, czujesz się ciągle niezadowolony z życia,zniechęcony a gdy masz rano wstać do pracy ogania Cię złość i przygnębienie. Tak mija dzień a dniem, tydzień za tygodniem a ty jesteś coraz bardziej zestresowany i zniechęcony do swojej pracy.

Uważasz że tak musi być, że to normalne?

Czy zadałeś sobie pytanie dlaczego tak się dzieje?

1.Nie lubisz tego co robisz? Twoja praca nie sprawia Ci satysfakcji, męczy Cię zamiast cieszyć bo to co robisz zupełnie Cię nie interesuje?

2.Praca jest Twoją pasją. Chcesz wykonywać swoją prace jak najlepiej,chcesz się wykazać i chcesz coś osiągnąć.
Skutecznie utrudnia Ci to: fatalna atmosfera w miejscu pracy, a ludzie z którymi pracujesz, (łącznie z szefem) nie szanują się wzajemnie?

3.Szef nie docenia twojej ciężkiej pracy? Pracujesz, bez podwyżki, bez awansu, bez dnia urlopu, czujesz się wyczerpany i nienawidzisz szefa, pracy i siebie?

4. Bardzo często jesteś obciążony nadmiarem obowiązków. Coraz więcej godzin spędzasz w pracy.
Poświęcasz całe swoje życie dla pracy i nic z tego nie masz? Nie możesz żyć pełnią życia,nie możesz poświęcić się swojemu hobby, odpocząć i zrelaksować się, zwyczajnie cieszyć się życiem?

Masz jakiś inny powód?

Odpowiedz sobie na pytanie jaki masz powód że nienawidzisz swojej pracy i …podejmij decyzję że coś z tym zrobisz, że zmienisz swoje życie.

I już nigdy więcej nie powiesz “Nienawidzę swojej pracy, bo..

W życiu możesz robić to co lubisz
Nie żyjesz po to żeby się umartwiać.
Nie musisz znosić krytyki, negatywnych ludzi, złego szefa.

Zasługujesz na to żeby mieć dobra pracę, osiągać sukcesy i żyć pełnią życia.

Żadna praca nie jest warta tego żebyś chodził zestresowany i sfrustrowany. I żadne pieniądze nie są tego warte!

Nieprawda że musisz poświęcać swoją rodzinę i cały swój wolny czas dla pracy.

Robiąc tak nie żyjesz, a jedynie wegetujesz.

Wystarczy zatrzymać się i zadać sobie pytanie:

Dlaczego to wszystko idzie właśnie w tym kierunku? Jakie są przyczyny? I zastanowić się, jak to zmienić.

Komentarze (0) Więcej

Bądź wytrwały czyli żyj własnym życiem

admin, 21.03.2010

W życiu dokonujemy różnych wyborów i  podejmujemy różne decyzje. Czasami nie wiesz co zrobić, co wybrać, jak żyć. Kiedy już coś postanowisz, pamietaj: tylko od Ciebie zależy, jakie to będą decyzje, jaki wpływ będą miały na Twoje życie i co bedą znaczyć.

Ludzie wokół Ciebie mówią:

“każdy jest kowalem własnego losu”,
“rób coś”,
“zabierz się za siebie”,
“sam musisz sobie poradzić”,
“sam jesteś odpowiedzialny za swoje życie”

Za każdym razem, kiedy chcesz to wreszcie zrobić, podejmujesz decyzję, zastanawiasz się nad czymś, Ci sami ludzie dają Ci tzw. “dobre rady”, jak według nich, powinno wyglądać Twoje życie, często zdarza się, że naśmiewają się z Twoich planów i marzeń.

“Każdy jest kowalem własnego losu” powiedzą Ci ale nadal będą dawać ci tzw. “dobre rady”, czasem bedą próbowali odwieść Cię od tego co postanowiłeś, a bardzo często zrobią to skutecznie.

Nie pomagają Ci, a przeszkadzają, a przecież to Twoje życie. Skoro “każdy jest kowalem własnego losu”, dlaczego pozwalasz decydować innym, o tym co masz robić ze SWOIM życiem?

A skąd oni wiedzą co jest dla Ciebie dobre?Czy to jest ich życie, czy Twoje?

Mądre chińskie przysłowie brzmi:

“Osoba, która twierdzi, że coś jest niemożliwe nie powinna przeszkadzać osobie, która właśnie to robi.”
Prawda jest taka, musisz znaleźć siłę, mimo tego wszystkiego, co dzieje się dookoła, mimo wszystkich ludzi, którzy odwodzą Cię od twoich planów i postanowień….

i wytrwać! Mimo wszystko!

Pomyślisz: “Już to znam, WYTRWAĆ. Nigdy mi się nie udaje, nawet nie będę próbować, nie chce mi się.”

Nie próbuję Cię na siłę przekonywać. Zgadzam się, wiesz o tym, że wytrwałość jest ważna.

I trudno jest wytrwać! Sekret w tym że jeśli wytrwasz na końcu czeka Cie nagroda.

A dlaczego wytrwać jest tak trudno?
Nie dlatego że Ty nie potrafisz, po części dlatego, że inni próbują Cię o tego odwieść, mówią Ci:

“to co robisz jest bez sensu” powtarzają Ci to, aż w końcu sam zaczynasz w to wierzyć…a resztę już znasz.

Sam zdecydujesz czy wytrwać czy nie. Ważne jest, żebyś podjął najlepsze dla siebie decyzje, żebyś w niedługim czasie mógł powiedzieć:

Tak, udało się! Jestem zadowolony! Wszystko co postanowiłem, udało się zrealizować!

To wszystko da Ci więcej pewności siebie i motywację do dalszych działań.

….bo wreszcie udało Ci się zrealizować coś, co sobie postanowiłeś.

I powtórzę to kolejny raz:

Kiedy ktoś naśmiewa się z Twojego życia, Twoich planów,marzeń, postanowień…odwróć się, idź własną drogą i żyj życiem, które Ty sobie wybrałeś.

Autorka: Gabriela Abratowicz

Komentarze (0) Więcej

Pewność siebie, a miłość

admin, 21.03.2010

Dziś pomówimy o tym jak pewność siebie wpływa na relacje z płcią przeciwną. Dowiesz się ile tracisz przez swoją nieśmiałość, kompleksy czy strach. Na pewno wiesz, bo co dzień tego doświadczasz, jak pewność siebie jest ważna w kontaktach międzyludzkich.

Domyślam się, że miałeś w życiu takie sytuacje, że podobała Ci się jakaś osoba, być może byłaby to kobieta bądź mężczyzna Twojego życia. Straciłeś jednak okazje i pozwoliłeś jej odejść. Poddałeś się strachowi i braku zaufania we własne zdolności. Pomyślałeś pewnie: „on/ona nie jest dla mnie, za wysokie progi” lub „jeszcze się wygłupie”. Gdybyś jednak pokonał strach to kto wie, być może byłbyś teraz w szczęśliwym związku z tym kimś lub znalazł byś w tej osobie przyjaciela/przyjaciółkę.

Nie pozwól by brak pewności siebie decydował o tym z kim rozmawiasz, jak reagujesz na daną sytuacje i o wszystkim innym w Twoim życiu. Jeśli za każdym razem gdy masz podjąć decyzje kierujesz się lękami i obawami to stałeś się niewolnikiem swojego umysłu. Możesz jednak przejąć z powrotem stery swojego życia poprzez pokonywanie lęku i przeciwności, które Cię spotykają.

Musisz wiedzieć, że inni myślą o Tobie w taki sam sposób w jaki Ty myślisz o sobie samym – mówiłem o tym w rozdziale „porzuć szkodliwe przekonania…”. Jeśli uważasz siebie za nieudacznika, któremu nic się nie udaje i nie ma szans na to by ktoś Cię pokochał to faktycznie tak będzie. Będziesz odpychał swoim zachowaniem bliskie osoby i stawał się coraz bardziej samotny.

Powinieneś, więc najpierw zaakceptować i pokochać samego siebie nim wejdziesz z kimś w związek. Szczęścia musisz szukać w samym sobie, nie partnerze, pieniądzach czy dalekich podróżach. Jeśli teraz nie jesteś szczęśliwy, nie łudź się – związek nie dość, że nie da Ci szczęścia to może okazać się dla Ciebie prawdziwą udręką pełną niespełnionych oczekiwań i frustracji. Nie zrozum mnie źle, miłość z wzajemnością jest najwspanialszą rzeczą na świecie i jest źródłem wielkiego szczęścia, jednak jeśli nie jesteśmy w zgodzie z samym sobą i szukamy rozwiązania naszych problemów w partnerze, to skrzywdzimy siebie oraz jego.

Ćwiczenie:

Zastanów się nad powiązaniem między tym jak myślisz o sobie, a tym jak traktują i widzą Cię inni.

Przykłady:

Nikt nie liczy się z Twoim zdaniem? Być może uważasz się za osobę niepewną i nie chcąc nikogo urazić bądź wygłupić się przytakujesz każdemu. Nic więc dziwnego, że ludzie traktują Cię z dystansem.

Udało Ci się zdobyć numer telefonu osoby w której się podkochujesz. Zapraszasz ją na spotkanie. Wychodząc z domu jesteś bardzo zdenerwowany, powtarzasz sobie: „nie dam rady”, „jestem beznadziejny, odrzuci mnie”, „a co będzie jak się wygłupie” lub „on/ona jest taka atrakcyjna a ja jestem brzydki i nie mam poczucia humoru”. Nie trudno się domyślić, że randka będzie kompletną klapą, a Ty jeszcze bardziej pogłębisz się w przeświadczeniu, że do niczego się nie nadajesz. Osoba z którą się spotkałeś być może zaakceptowała by Ciebie takiego jakim jesteś, lecz Ty nie dałeś jej szans bo ukazałeś wszystkie swoje negatywne cechy i lęki, które Cię wypełniają.

Myślę, że przypominając sobie różne sytuacje z Twojego życia, szybko dojdziesz do wniosku, który przedstawiłem: Ty sam poprzez to jaki jesteś wewnątrz kreujesz swoją rzeczywistość. Zmień wewnętrzne przekonanie o sobie, a zmienisz swoje relacje z otoczeniem.

Widzisz, ludzie myślą o tym czego nie chcą zamiast o tym czego chcą. Ty bądź inny i codziennie kultywuj pozytywne przekonania na własny temat, a o negatywnych cechach, które posiadasz nawet nie wspominaj. W ten sposób można zmienić się dogłębnie. Dotychczas „żywiłeś” swoją podświadomość myślami: „jestem nieśmiały”, „nie potrafię być towarzyski”, „nie układa mi się w związkach”, „nikt mnie nie chcę” etc. Myśląc w inny, dobry dla siebie sposób odniesiesz pozytywne skutki, o których teraz tylko możesz marzyć. Umysł człowieka pracuje w ściśle określony sposób. Ty nie możesz złamać zasad nim kierującymi, lecz możesz przystosować się i (aktywnie) czekać na rezultaty.

Artykuł pochodzi ze strony: pewnoscsiebie.info

Komentarze (0) Więcej

Czy szczęście jest wynikiem przypadku?

admin, 21.03.2010

Ponoć szczęście trudno jest zdefiniować, ponieważ każdy inaczej je postrzega. Jedni uważają że szczęście to coś, coś co daje nam satysfakcje, inni z kolei mówią, że szczęście to spełnienie w życiu,

Ponoć szczęście trudno jest zdefiniować, ponieważ każdy inaczej je postrzega. Jedni uważają że szczęście to coś, coś co daje nam satysfakcje, inni z kolei mówią, że szczęście to spełnienie w życiu, żeby być szczęśliwym trzeba mieć poczucie jego sensu. Jednak nie każdy człowiek pragnie szczęścia, niektórzy wprost upajają się swoim nieszczęściem.

Jak to się dzieje, że to samo wydarzenie jest różnie interpretowane przez rożnych ludzi?
Co decyduje o naszym szczęściu?
Czy dzieciństwo ma wpływ na nasze szczęście?
Czy szczęście przekazujemy w genach?
Jak jest naprawdę? Co mówi psychologia, nasza biologia czy religia?
Na wszystkie powyższe pytania znajdziesz odpowiedź w tym artykule.

Geny.

W badaniach z udziałem 900 par bliźniąt jednojajowych wynika, że o szczęściu w 50 % decydują nasze geny.

Przepływ.

Znany psycholog, twórca książki „Przepływ” Mihaly Csikszentmihalyi w wyniku badań nad szczęściem stwierdził, że największego szczęścia nie daje praca dla pieniędzy lub uznania (motywacja zewnętrzna), lecz wykonywanie czynności, które sprawiają nam satysfakcję (motywacja wewnętrzna).

Uważał, że błędem jest dążenie do szczęścia jako takiego. Zamiast tego powinniśmy dostrzec momenty, kiedy jesteśmy prawdziwie szczęśliwi – zauważać, co robimy, gdy czujemy „przepływ” i starajmy się robić to częściej

Jak osiągnąć stan przepływu?

Stan ten pojawia się najczęściej , gdy jesteśmy pochłonięci jakimś działaniem lub wysiłkiem. Może to być wysiłek sportowy (wspinaczka górska), artystyczny (malowanie obrazu) lub intelektualny (pisanie książki).

Ja osobiście osiągam ostatnio ten stan dość często, pisząc jakiś artykuł, zbierając do niego informacje, planując przedsięwzięcia, czytając ciekawą lekturę. Zapominam wtedy o „Bożym Świecie”. Nic w takim momencie nie jest w stanie mnie rozproszyć. To co wykonuję pochłania mnie bez reszty.

Co jeszcze ma wpływ na nasze szczęście?

Samoregulacja.

O naszym szczęściu decyduje między innymi proces samoregulacji, dzięki któremu możemy unikać sytuacji niekorzystnych dla nas, jak również pomocny jest przy osiąganiu wyznaczonych celów.

Zatem czym jest samoregulacja?

Jest to umiejętność wykorzystywania wiedzy na temat ludzkich zachowań, a konkretnie tych, które przyczyniają się do osiągania wyznaczonych celów.

Samoregulacja obejmuje trzy procesy.

Samoobserwacja (monitorowanie własnych działań).

Jest to proces niezbędny, by zmienić swoje sposoby postępowania.

Jeżeli będziesz na bieżąco analizował własne działania, łatwiej Ci będzie wyznaczać cele, które mogą poprawić Twoje umiejętności.

Przykładowo, jeżeli chciałbyś poprawić swoje stosunki z innymi ludźmi, powinieneś zacząć od sporządzenia listy wszystkich czynności, zachowań, które pojawiają się w relacjach międzyludzkich.

Zarówno tych dobrych, jak i tych negatywnych.

Może to być: uśmiechanie się, krytykowanie, narzekanie, marudzenie, potakiwanie, komplementowanie, sprzeczanie się, uważne słuchanie itp.

Następnie sprawdź, jak często wykonujesz, każdą z tych czynności i w jakich okolicznościach.

Na koniec wyznacz cele, które pomogą Ci poprawić ową umiejętność.

Samoocena (sądy na własny temat).

I tutaj zaczynają się schody. Zgodnie z teorią społeczno-poznawczą, większość z nas dobrze wie jak postępować, by osiągnąć jakiś cel. Znacznie gorzej jest ze świadomością tego, co robimy w danym momencie. Dlatego właśnie powinniśmy monitorować własne zachowania.

No dobra, spróbujmy jakoś przejść przez ten etap. W końcu to od Ciebie zależy, czy chcesz coś osiągnąć, czy raczej wolisz pozostać w tym samym miejscu.

Załóżmy, że masz już sporządzoną listę zachowań oraz wyznaczyłeś sobie cele. Ja do tego celu wykorzystuje swój „dziennik doświadczeń”, którego noszę często przy sobie i spisuje sobie własne refleksje.

W ten sposób znacznie łatwiej zdaję sobie sprawę ze swojego postępowania, mogę zdecydować na bieżąco czy chcę coś zmienić następnym razem, kiedy znajdę się w podobnej sytuacji.

Pamiętam jak na jednym ze szkoleń, które prowadziłem, rozmawiałem z jednym z uczestników i rozmowa nie potoczyła się tak jakbym sobie tego życzył. Uczestnik do końca spotkania był zoporowany.

Wieczorem siadłem przy moim notesie i zastanowiłem się nad zaistniała sytuacją. Znalazłem właściwą przyczynę owego zachowania. Byłem za bardzo krytyczny dla tego uczestnika. Zanotowałem sobie inny sposób postępowania na wszelki wypadek, gdyby pojawiła się podoba sytuacja w przyszłości.

Reakcja na samoocenę (pobudzanie siebie do działania).

Reakcja ludzka przybiera dwie postacie. Zadowolenie- w momencie osiągnięcia jakiego sukcesu, przygnębienie – w przypadku niepowodzenia.

Jednak aby osiągnąć cel musisz podjąć działania, które wywołają pozytywne reakcje, a unikać tych działań, które prowadzą do autocenzury.

Nie możesz jednak nie podejmować ich wcale. Jak zatem wyjść z tego impasu?

Jest na to fenomenalne rozwiązanie, które mi osobiście towarzyszy od dłuższego czasu.

Nie uznaję słowa „porażka”, w ogóle nie ma go w moim słowniku. Zamiast tego używam sformułowania „informacja zwrotna”. Odczucia, które doświadczam w przypadku jakiegoś niepowodzenia są wyśmienitym źródłem informacji. Mam świadomość, że takie doświadczenie pozwala mi zmieniać na lepsze.

Poza tym cele, które sobie wyznaczam są z reguły bardzo realistyczne. Mówi się, że właściwie określony cel, to połowa sukcesu.

Ograniczanie wyborów.

Zanany psycholog Barry Schwartz odkrył, że paradoksalnie szczęście może kryć się w ograniczeniu wyborów, a nie w zwiększaniu ich liczby. Nadmiar wyboru wywołuje stres.

Schwartz przytacza badanie, podczas którego dwie grupy studentów poproszono o zjedzenie czekoladek i ich ocenę. Pierwszej grupie dano jedynie małe pudełko z sześcioma czekoladkami, pudełko dla drugiej grupy zawierało 30 sztuk. Wyniki: pierwsza grupa była bardziej zadowolona od drugiej, która miała zdecydowanie większy wybór.

Nadmiar wyborów wywołuje lęk związany z przegapionymi okazjami i żal z powodu niewybranych dróg postępowania.

Dzieciństwo nie ma wpływu na nasze szczęście.

Szczęście ma niewiele wspólnego z przyjemnością, a o wiele więcej z rozwojem cech osobowości i charakteru. Według psychologa Martina Seligmana potencjalne źródła szczęścia takie jak: pieniądze, małżeństwo, towarzyskość, płeć, religia, choroba, klimat odpowiadają jedynie za 8-15% naszego szczęścia.

Seligaman sugeruje, że jest to dobra wiadomość dla ludzi, którzy wierzą, że okoliczności życiowe uniemożliwiają im osiągnięcie szczęścia. Komunikat Seligmana jest mocny: marnujemy życie, jeśli myślimy, że dzieciństwo jest źródłem obecnego nieszczęścia lub pasywności. Liczy się rozwój mocnych stron osobowości, co nie ma związku z dzieciństwem ani obecnymi okolicznościami.

Dharma.

Według Filozofii wschodu (Wed i Upaniszadów) dążenie do szczęścia jest wrodzoną cechą każdej istoty. Nazywa sie to DHARMA, czyli „TAKOŚĆ”.

Takość – to jest cos co stanowi że coś jest czymś. Na przykład woda jest mokra, cukier jest słodki itp., a żywa istota pragnie miłości, szczęścia, dobra itp.

Z powyższej koncepcji wynika, że jest to ukryte głęboko w nas samych. Jeśli tego nie czujemy, znaczy że zostaliśmy opanowani przez cywilizację, wpływ zewnętrzny, nasze ego, wychowanie, nasze pragnienia, chciwość itp. Odrzucając to, co zewnętrzne i wracając do samego siebie odkryjemy że szczęście, mądrość, piękno, miłość, są jakby naszym naturalnym stanem.

Chwytaj dzień.

Rzymski poeta Horacy daje wskazówki na to co robić, żeby zaznać szczęścia:

Zasada CARPE DIEM

Zasada ta mówi, żebyśmy spróbowali sprawiać, by nie omijał nas każdy dzień, bo w każdym dniu może wydarzyć się cos pięknego. Przejmujemy się śmiercią, a przecież śmierć to przyszłość, która czeka każdego człowieka. Należy zatrzymać się nad teraźniejszością, nad dniem dzisiejszym, właśnie chwytając dzień, nie przejmując sie wojnami, kłótniami czy polityką

ZŁOTY ŚRODEK

Polega on na odrzuceniu w jakimś stopniu korzyści materialnych, a skupieniu się nad duchowością (spokój, harmonia, mądrość). Bardzo ważne jest też nasze zdrowie.

Podsumowując stwierdzam, że szczęścia można się nauczyć. Ścieżki do szczęścia są dziś wyraźniejsze niż kiedykolwiek i tylko na nas spoczywa odpowiedzialność za to, czy na nie wkroczymy.

Proponuję kilka wypróbowanych sposobów:

Rano, kiedy wstajesz przypomnij sobie o trzech rzeczach, które sprawiają Ci radość.
Wieczorem, przed pójściem spać, pisz pamiętnik zaznaczając, co danego dnia Ci się udało.
Postaraj się jak najczęściej dostrzegać pozytywne aspekty w każdej przydarzającej sytuacji.
Kiedy następnym razem będziesz się zadręczał myśleniem typu „gdyby tylko”, przypomnij sobie o książce „Paradoks wyboru”.
Poznaj swoje wartości, one nadają sens i kierunek Twoim działaniom.

Na zakończenie przytoczę chasydzką opowieść, którą znalazłem w sieci:

Rabbi Jechiel Michał żył z początku w wielkiej biedzie, ale radość nie opuszczała go ani na chwilę.
Pewnego razu ktoś go zapytał: „Rabbi, codziennie modlisz się: << Błogosławiony, który dał mi wszystko, czego mi było trzeba>>.

A przecież brak ci wszystkiego, czego człowiekowi trzeba!”
Rabbi odparł: „Z pewnością trzeba mi było biedy i ona właśnie jest mi dana”.

Wiem, wiem długi ten tekst, ale jeszcze króciutki wierszyk:

Szczęście.

Autor: Jadwiga Zgliszewska

Komentarze (0) Więcej